za stroną: http://www.misjeboliwia.pl/aktualnosci/parafia/105725/pajcha-pata
Kolejny Wielki Post na rozpoczęciu. W Boliwii była środa popielcowa, ale zarazem karnawał trwający przez cały tydzień. Poniedziałek i wtorek były tradycyjnie wolnymi dniami od pracy oraz zajęć szkolnych. Trochę tu bywa inaczej niż w Polsce.
Choć czas niesamowicie szybko mi tu upływa, to jednak niezmiennie cieszę się z tego misyjnego okresu w moim życiu. Mam świadomość, że to dla mnie boży dar. Widzę sens. Dużo mi to daje. Dzięki JEZU za tę drogę. Dzięki za Twoją cichą obecność i zaufanie. Ucz mnie bardziej kochać. Polecam Ci wszystkich, z którymi chciałbym być częściej i głębiej. Bądź wola Twoja.
A tu na miejscu nie brakuje inności, spraw które na co dzień zaskakują i są trudne. Nie jest mi nudno. Fascynacja codziennością nadal trwa. Momenty zatrzymania, obserwacji, uważności mnie urzekają.
Cieszę się na wielkopostne zaproszenie do nawracania się – do pogłębiania więzi z NIM. Bardzo tego pragnę. Mam nadzieję, że nie zmarnuję tego daru. Polecam się Waszej modlitwie, mega już za nią dziękuję i odwdzięczam się tak, jak tylko potrafię.
+
A tytuł dzisiejszego wpisu to nazwa okolicznego wodospadu poznanego przeze mnie w miniony poniedziałek. Pajcha Pata – czyta się „Pacia Pata”. Podobają się dla mnie nieraz te ich słowa:)