31 grudnia dzień zapowiadał się spokojnie… O godz. 5.00 spokojnie leżało trochę śniegu, ale od godz. 8.00 się zaczęło i do 15.00 prawie bez przerwy padało… Tylko jeden maly bałwanek próbował nas ratować ;) To brutalny i niespodziewany atak zimy w grudniu zmusił nas do sięgnięcia po środki nadzwyczajne! Pan Andrzej Barzowski zjechał tu swoim traktorkiem i pomógł.... bo ręce już opadały... a śnieg padał, padał i padał... potem jeszcze mali ministranci posypali piaskiem... ale było ciężko... kto to widział zima w grudniu :) :) :) :)