W Święto Podwyższenia Krzyża świętego 14 września w naszej Wspólnocie parafialnej miało miejsce niezwykłe nabożeństwo Drogi Krzyżowej przygotowanej przez Wspólnotę Młodzieży Concordia oraz ks. Kamila Romanowskiego. Rozpoczęło się o godz. 19.30 i zgromadziło dość sporo wiernych. W miarę ciemnym kościele rozbłysnął Paschał, a następnie kolejne nawy rozświetlały się blaskiem świec, które pomagali rozpalić Lektorzy. W ten sposób cały kościół pod koniec przeszedł z ciemności do światła, podobnie, jak z Męką Pana Jezusa, która jest ogarnięta ciemnością zła, ale rozświetlona zostaje radością Zmartwychwstania. Tego wszystkiego można było posłuchać i rozważyć dzięki naszej Młodzieży. Bóg zapłać!
A tu można zobaczyć i posłuchać rozważań, a jeszcze nieżej przeczytać:
Droga Krzyżowa – „Światło Chrystusa”
Jezu, Światłości świata, przychodzimy do Ciebie z ciemności naszych światów. Przychodzimy do Ciebie z mroków naszej codzienności, codziennych wobec Ciebie niewierności, naszych grzechów i ciągłej walki, aby Ciebie znaleźć i mieć życie.
Tak jak nocni strażnicy wyczekują wschodu słońca – końca swojego niebezpieczeństwa i końca swego trudu, tak my dzisiaj wyczekujemy Ciebie, Panie, bo Ty jesteś Słońcem, które nigdy nie gaśnie.
Tę Drogę Krzyżową chcemy przeżyć w Twoim świetle, w świetle Krzyża, bo na tym narzędziu hańby rozbłysło największe światło, które rozświetliło do końca nasze ciemności.
Stacja I
Jezus na śmierć skazany
„Światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światłość” (J 3,19).
Człowiek, który przez długi czas przebywa w ciemnym pomieszczeniu, a nagle wychodzi na zewnątrz, gdzie mocno świeci słońce, odruchowo zamyka oczy. Światło razi go i wydaje się nie do zniesienia. Podobnie jest z nami, gdy zbyt długo pozostajemy w ciemności grzechu. Przyzwyczajamy się do mroku, a nawet zaczynamy czuć się w nim bezpiecznie. I wtedy, gdy przychodzi Chrystus – prawdziwa Światłość – Jego blask nas poraża. Razi nas Jego prawda, bo obnaża nasze fałsze. Razi nas Jego piękno, bo przypomina, jak bardzo się zniekształciliśmy przez grzech. Razi nas Jego miłość, bo pokazuje, jak bardzo nie potrafimy kochać.
Ale to światło nie przychodzi nas razić i potępić, ale przychodzi nas wyprowadzić z ciemnego lochu. Ono chce uzdrowić nasze oczy, abyśmy znów mogli patrzeć prosto w twarz Boga. Bo tylko w Jego świetle i w Jego twarzy potrafimy zobaczyć prawdę o sobie.
Jezu, otwórz nasze oczy.
Stacja II
Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
„Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,5).
Ktokolwiek patrzył na karę ukrzyżowania, musiał widzieć wielką ciemność. Okrutna tortura, pokazowy proces, wiszący skazańcy jako przestroga dla wszystkich, którzy podniosą rękę przeciwko Rzymowi. Krzyż był dla każdego ogromną ciemnością.
Jak to się stało, że w tej ciemności zabłysło największe światło i ciemność jej nie ogarnęła?
Prawdopodobnie tak samo, jak zwycięstwo i chwała Chrystusa może zabłysnąć w każdym twoim krzyżu, krzyżu smutku, choroby, samotności, niezrozumienia, który niesiesz przez życie.
Jezu, oby ciemność nigdy mnie nie ogarnęła.
Stacja III
Pierwszy upadek Jezusa
C. Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie!
W. Żeś przez święty Krzyż swój świat odkupić raczył.
„Pan moją światłością i zbawieniem moim: kogóż miałbym się lękać?” (Ps 27,1).
Tutaj ma miejsce walka światła z ciemnością. Wydaje się, że światło traci blask.
Pomyśl teraz o swoich bitwach, które toczysz każdego dnia. Być może też doświadczasz tego, że ciemność przyćmiewa światło, grzech przyćmiewa miłość, a słabość przyćmiewa dobre pragnienia naszego ducha.
Św. Paweł pisze o swojej walce: „Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka”.
Ale Jezus wstaje i idzie dalej. Odwagi! On jest moim światłem i zbawieniem moim. Jeżeli On wstał, to mnie też podniesie.
Jezu, obym będąc z Tobą, nikogo się nie lękał.
Stacja IV
Jezus spotyka swoją Matkę
„Dla mieszkańców krainy mroków światło zabłysło” (Iz 9,1).
Maryja jest nazywana „Gwiazdą zaranną” i „Jutrzenką zbawienia”. Człowiek, który zagubił się nocą w lesie i nie ma przy sobie latarki jest skazany na ciągłe poczucie niebezpieczeństwa, a każdy szelest liści brzmi jak zagrożenie. Jedynym, na co może czekać ten zabłąkany wędrowiec, jest zorza poranna, która powoli rozświetla mroki i zapowiada, że już blisko jest słońce, już blisko jest ratunek.
Dla nas, ludzi, którzy tak często błąkają się w mroku, Maryja jest tą właśnie zorzą, która zapowiada i obiecuje, że już niedługo wzejdzie Słońce sprawiedliwości – Jezus Chrystus, Boży Syn zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem.
W Niej ma początek moja i twoja historia zbawienia, która w doskonałej pełni rozbłysła w Chrystusie.
Jezu, bądź dla mnie światłem, które nie zna zachodu.
Stacja V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż
„Wy wszyscy jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności” (1 Tes 5,5).
Szymon pojawia się nagle, jakby przypadkiem. Wracał ze swojego pola, ze swojej codzienności. Nie znał Jezusa, nie wiedział, że tego dnia spotka go Krzyż. A jednak w jednej chwili jego życie zostało odmienione.
Tak samo też my – nie planujemy spotkań, które Pan wpisuje w naszą drogę. W codziennych wydarzeniach, w ludziach, którzy nagle stają obok, ukryty jest Chrystus niosący swój Krzyż. Każdy z nich czeka na moją pomoc, na gest wsparcia, na promień światła.
Czasem wydaje się, że to przeszkoda w moich planach, że ktoś „zatrzymuje” mnie w biegu. A jednak właśnie wtedy mogę stać się naprawdę uczniem Chrystusa – uczniem Światłości. Bo jeden moment odwagi, jedno otwarcie serca na czyjąś potrzebę, może rozświetlić nie tylko czyjeś życie, ale i moje własne.
Jezu, otwórz moje oczy i uczyń mnie dzieckiem światłości.
Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusowi
„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego” (Mt 5,16).
Weronika to postać, która przebija się przez twardą ścianę ciemnego dymu: ścianę nienawiści, bluźnierstw, wyzwisk i obelg. Przebija się przez nią i widzi światło Chrystusa, które bije z Jego zeszpeconej i zdruzgotanej świętej twarzy.
Jej odważny czyn, tak bardzo prosty i pozornie nieistotny, staje się przebłyskiem światła.
Czy mam odwagę i pragnienie, by czynić dobro? Choćby tak proste, codzienne i niepozorne jak czyn Weroniki, a jednak tak wielkie i skuteczne, które staje się źródłem światła w świecie spowitym przez egoizm.
Jezu, naucz mnie kochać bez względu na wszystko.
Stacja VII
Drugi upadek Jezusa
„Nie będziesz chodził w ciemności, bo Pan będzie twoją światłością wieczną” (Iz 60,20).
Przygniótł Go ciężar Krzyża. A co przygniata ciebie? W żadnym upadku nie jesteś sam, w żadnym kryzysie nie pozostajesz sama.
Nawet w największym dole i w największej ciemności nie jesteś sam, bo On był tam pierwszy; i tam, w największym dole i w największej ciemności, będzie cię prowadził.
Jezu, w największej ciemności bądź moim światłem.
Stacja VIII
Jezus spotyka płaczące niewiasty
C. Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie!
W. Żeś przez święty Krzyż swój świat odkupić raczył.
„Światłem roztacza się Jego miłość” (Ps 112,4).
W największym cierpieniu i pogardzie, Jezus wciąż nie myśli o sobie. A mógłby. Mógłby myśleć o bólu, o zdartej skórze, zakrwawionych od biczów plecach, o największej niesprawiedliwości i największej zbrodni wszechświata.
Mógłby… choć tego nie robi, bo myśli w tym czasie o tym, jak bardzo ciebie ukochał.
I nie myśli wcale o tobie, jako o człowieku winnym, ale jako o człowieku odkupionym. Odkupionym przez miłość, która swego nie szuka, ale staje się bezwarunkowym darem z siebie.
Jezu, niech mnie ogarnie Twoja łaska.
Stacja IX
Trzeci upadek Jezusa
„Choć upadłem, powstanę; choć siedzę w ciemnościach, Pan będzie moją światłością” (Mi 7,8).
Oskarżyciel będzie mówił, że jesteś skreślony, że nie zasługujesz na kolejną szansę, że nie ma dla ciebie nadziei.
Tymczasem Jezus jest nadzieją, On jest twoją kolejną szansą i On jest tym, który przekreślił śmierć.
„Choćbym upadł, powstanę! – pisze prorok Micheasz. Chrystus jest tym paschalnym światłem, które podnosi z każdego upadku i przywraca zagubioną godność.
Jezu, z każdego upadku podnoś mnie.
Stacja X
Jezus z szat obnażony
„Zbliżcie się do Niego, a rozjaśnicie się” (Ps 34,6).
W tej stacji znika wszystko. Znikają kontakty i układy, rozpływa się pozycja, gaśnie sława. Opadają maski, którymi człowiek się zasłaniał. Pieniądze stają się bezużyteczne, władza okazuje się iluzją, a potęga – bezradna wobec cierpienia i śmierci. Znika wszystko, w czym świat upatruje swoją nadzieję i sens.
Pozostaje tylko On – tylko Jezus i tylko Krzyż. Tak mało, a jednak wszystko.
Dzisiaj z nami może stać się to samo: może w nas zostać tylko On i Jego święty Krzyż.
Jezu, zabierz mnie, bym miał już tylko Ciebie.
Stacja XI
Jezus przybity do Krzyża
„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi” (J 1,4).
Dłonie, który błogosławiły – przybijają do drewna. Nogi, które niosły pomoc – przytwierdzają do Krzyża.
To wielka pokusa, by przybijać Boga do schematów, które sami sobie tworzymy. Ograniczamy Boga do postaci, która czasami może nam pomóc, ale poza tym nas nie interesuje. Zamykamy Go w klatce naszych oczekiwań, które ma spełnić, bo inaczej przestanie dla nas istnieć. Zamykamy źródło naszego światła pod przykryciem, bo dobrze nam w ciemności.
Tymczasem z Niego płynie źródło naszego życia, a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Jezu, Źródło życia i świętości, obym nigdy nie odciął się od Ciebie.
Stacja XII
Śmierć Chrystusa
«Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu Marta: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię».
Żadne słowa nie będą odpowiednie. Padamy przed Tobą, Panie i dziękujemy, że zawołałeś nas tutaj po imieniu, abyśmy stali pod Twoim krzyżem i z niego czerpali nasze życie.
Stacja XIII
Jezus zdjęty z Krzyża
„Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (J 12,46).
Ciało Jezusa zostaje zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki. To chwila ciszy, która boli bardziej niż krzyk. Światło zdaje się gasnąć, a jednak w tej ciszy zaczyna rodzić się nadzieja. Bo z tej śmierci życie tryska.
Maryja uczy nas czekać, gdy wydaje się, że wszystko się skończyło. W ramionach Matki milczy Światło, które już za chwilę rozbłyśnie pełnym blaskiem zmartwychwstania.
Maryjo, ucz mnie czekać razem z Tobą.
Stacja XIII
Jezus złożony do grobu
„Noc się posunęła, a przybliżył się dzień” (Rz 13,12).
Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków.
Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.
Idzie, aby odnaleźć ciebie.
Idzie, by śmiercią pokonać śmierć i uwolnić cię z jej niewoli.
On idzie. A czy ty masz odwagę, aby wyjść Mu na spotkanie?
Jezu, daj mi siłę, bym wybiegł Tobie na spotkanie!
Zakończenie przed paschałem
Jezu, Ty jesteś światłem i słońcem sprawiedliwości, Ty jesteś źródłem piękna, Ty jesteś zmartwychwstaniem i życiem. Przez tę drogę, którą przebyliśmy z Tobą, pragniemy żyć w Twoim świetle. Prowadź nas, abyśmy nigdy nie trwali w ciemnościach grzechu, ale zawsze z otwartym sercem zbliżali się do światła Twojego zmartwychwstania.