W czwartek, 22 maja, z naszej parafii wyruszyła pielgrzymka w Bieszczady, śladami naszego patrona - bł. Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Pierwszym miejscem, jakie odwiedziliśmy był Rywałd - miejsce internowania Wyszyńskiego. Tam, w kościele Matki Bożej Pocieszenia Utrapionych, uczestniczyliśmy we Mszy św. a następnie zwiedziliśmy izbę pamięci poświęconej naszemu patronowi. W Bieszczady dotarliśmy późnym wieczorem na przepyszną obiadokolację.
Następnego dnia czekała na nas Komańcza - niezwykłe miejsce, kolejne, w którym przetrzymywany był Wyszyński. W kaplicy Jemu poświęconej, przy Jego relikwiach, uczestniczyliśmy we Mszy św., a następnie był czas na posłuchanie ogromu wiadomości przekazanych przez siostrę nazaratenkę o czasie i miejscu internowania kardynała. Kolejnym punktem programu była Cerkiew pw. Zaśnięcia Matki Bożej w Szczawnem. Przewodnik a zarazem prawosławna parafianka, pani Ania, opowiedziała nam o niemal wszystkich różniacach między katolikami a prawosławnymi i z dokładnością opisała nam budowę cerwki i zwyczaje. Po zwiedzeniu Cerwki udaliśmy się do Rymanowa w kierunku Huty Szkła Artystycznego, aby na własne oczy zobaczyć, jak wyrabia się wszystko co jest ze szkła i zwiedzić galerię Huty. Ostanim piątkowym punktem naszej pielgrzymki był Rymanów Zdrój i pijalnia wód mineralnych. Po tak wypełnionym dniu wróciliśmy do hotelu na obiadokolację, a następnie był czas na kręgle, saunę, sapcery i integrację.
W sobotę, pomimo deszczowej pogody, entuzjazm nas nie opuszczał. Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzenia Ogrodu Biblijnego w Myczkowcach i Mszy św. w ośrodku Caritas. Niezapomnianym wrażeniem był dla nas rejs statkiem z przedownikiem po Solinie i widoki Bieszczad, które podziwialiśmy. Nasi opiekunowie przygotowali dla nas niespodziankę - przejazd kolejką górską wzdłuż zapory solińskiej. Był lekki strach, ale wszyscy daliśmy radę :) Po wolnym czasie, który tam mieliśmy dla siebie samych i zakupy ppjechaliśmy do Sanoka do Skansenu Budownictwa Ludowego, aby zobaczyć, jak dawniej mieszkali ludzie w Biszczadach i jakie mieli zwyczaje. Niektórzy wieczorem udali się na zamek w Sanoku inni zwiedzali starówkę Sanoka, jeszcze inni korzystali z udogodnień hotelu.
Czas pielgrzymki szybko minął. Każdy coś dla siebie z niej wyniósł. Żal było wracać i czekamy już z niecerpliwieniem na następną.