Ze św. Pawłem po zdrowie ciała i duszy

Bieżąca relacja

28 lipca 2018

Od 25 lipca, grupa dzieci i młodzieży ze wspólnoty Concordia, przebywa na wypoczynku w Bieszczadach. Zapraszamy do towarzyszenia im przez śledzenie poczynań opisywanych poniżej. Aktualizacja każdego wieczoru. Najświeższe wpisy na górze.

Zachęcamy też do oglądania zdjęć - codziennie dorzucamy nowe (trafiają na koniec galerii - jak już ich się trochę nagromadzi, będzie trzeba klikać w numer strony galerii w prawym górnym rogu tejże galerii).

Dzień dziesiąty

Jazda, jazda, jazda... Od samego rana, aż do wieczora :) A po drodze uczta dla ducha - u bardzo gościnnego ks. Jana w Bielinach, oraz dla ciała - u pana Donalda z żółtą "emką". Z racji piątku, nieco skromniej nas ugościł. Po drodze św. Paweł zachęcał nas do pracy nad zachowaniem dobrych owoców: W czynieniu dobra nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy (Ga 6,9). Wszystko przed nami!

Dziękujemy, że byliście z nami przez ten czas. Jeśli chcecie więcej podziękowań i niespodziankę kliknijcie tu ;) 

Dzień dziewiąty

Końcówka naszych kolonii przyniosła chwile relaksu i miłych podsumowań. Po porannej Mszy św., podczas której św. Paweł przekazywał nam naukę na temat konieczności głoszenia Ewangelii (Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii – zapisał w 1 Kor 9,16), udaliśmy się do pobliskiego ogrodu biblijnego. Zebrano w nim około 2/3 gatunków roślinności, o której mowa w Piśmie świętym, a także wystawiono „makiety” wybranych obiektów, przedmiotów, scenerii opisywanych w naszej świętej Księdze. Popołudnie spędziliśmy na basenie w Lesku oraz na zakupach. Wieczorem nadszedł czas podsumowań, zabaw, tańców i podziękowań… A wszystko podczas ogniska :)

A póki co, idziemy spać, bo przed nami długa droga. Startujemy o 8.00. Na miejscu planujemy być ok. 21-22. Odezwiemy się z trasy, bo to wszystko może się zdarzyć... Wszak nie sami w kierunku Bałtyku będziemy podążać w ten piękny, letni weekend... ;)

Dzień ósmy

Zanim przyjechaliśmy w Bieszczady, wszyscy, którzy spędzali tu swoje urlopy, straszyli nas brzydką pogodą. Przemyciliśmy zatem z Wybrzeża nieco słońca od nas. W ten sposób przechytrzaliśmy aurę każdego dnia. Dziś to ona nas przechytrzyła. Rano zachęciła nas niemal bezchmurnym niebem do kolejnej górskiej wyprawy. Skusiliśmy się zatem i wyruszyliśmy w kierunku przełęczy pod Małą Rawką. Stąd udaliśmy się w ostatnią wędrówkę na wspomniany szczyt. Dotarliśmy skąpani w słońcu. Było tak pięknie, że część z naszych postanowiła przedłużyć spacer o wizytę na Kremenarosie - w wyjątkowym miejscu, w którym spotykają się trzy granice: Polski, Słowacji i Ukrainy. No i pokazała nam pazurki aura... Momentalnie niebo pokryło się chmurami, z których woda lała się strugami. A do tego burza... Chyba jeszcze nikt nigdy nie zszedł ze szlaku tak szybko... :) Ostatecznie cało i zdrowo dotarliśmy do ośrodka na lekcję św. Pawła. Dziś mówił o rodzicach. Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom (Ef 6,1) - zachęcał nas. Przypomnieliśmy sobie czwarte przykazanie dekalogu i zrobiliśmy postanowienie, by jeszcze dziś skontaktować się z rodziacmi i... (odrobiły dzieci zadanie domowe? jeśli nie, to zapraszamy rodziców do upomnienia się...)

Dzień siódmy

Mija tydzień od czasu, kiedy zaczęliśmy podbijać Bieszczady. Dziś zwiedziliśmy Park Etnograficzny w Sanoku, w którym znajdują się zrekonstruowane (oraz przeniesione z różnych części regionu) domostwa (i nie tylko) z XIX i początku XX wieku. Zobaczyliśmy w jakich warunkach mieszkali tubylcy, jak się uczyli, jak zdobywali i konserwowali pożywienie, gdzie się modlili i w ogóle jak żyli. Ze skansenu udaliśmy się do pobliskiego Zagórza, gdzie zwiedziliśmy niezwykle malownicze, choć zniszczone miejsce - ruiny XVIII-wiecznego klasztoru karmelitów. Stąd przejechaliśmy do Komańczy - miejsca internowania kard. Stefana Wyszyńskiego, w którym siostra nazaretanka opowiedziała nam historię Prymasa Tysiąclecia. Zwieńczeniem dnia był radosny wieczór talentów...

Św. Paweł uczył nas dzisiaj gorliwości: Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu (Rz 12,11). Pomógł mu w tym dzisiejszy patron, św. Ignacy z Loyoli - wielki mistrz duchowości oraz autor sławnych Ćwiczeń duchownych, będących fundamentem życia duchowego wielu ludzi - zarówno żyjących niegdyś, jak i współcześnie.

Dzień szósty

To był dobry dzień. Na przykład dlatego, że wygraliśmy z pogodą. Rano próbowała nas przestraszyć rozciągając na niebie "chmurową" zasłonę. Nie daliśmy się. Wyruszyliśmy, by przejść kolejny szlak: Przełęcz Wyżna – Połonina Wetlińska ze słynną Chatką Puchatka (podobno to ostatni rok istnienia tego schroniska – niebawem ma być zastąpiona bardziej nowoczesnym obiektem) – Wetlina. Aura w międzyczasie jeszcze kilkukrotnie próbowała pokrzyżować plany, ostatecznie jednak się poddała. Deszczu nie było, a burza minęła nas gdzieś z daleka… A od św. Pawła usłyszeliśmy dziś o wartości pracy. Kto nie chce pracować, niech też nie je - przestrzega nas w swoim liscie (2 Tes 3,10).

Dzień piąty

Posileni smacznym śniadaniem udaliśmy się na ucztę duchową do miejscowego kościoła. Dzięki gościnie tutejszego proboszcza mogliśmy wraz z kolonistami z Ząbek wspólnie przeżywać Mszę świętą (ależ było ciepło!). Po tak rozpoczętym Dniu Pańskim uczestniczyliśmy w warsztatach tematycznych, których efekty niedługo będzie można zobaczyć. Dzień bez wędrówki jest według nas dniem zmarnowanym, dlatego udaliśmy się do źródełka, gdzie kontemplując Słowo Boże odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Po powrocie do ośrodka zajęliśmy się wspólnym projektem wszystkich kolonistów... Apel wieczorny poprzedził intensywny kurs popularnej belgijki.

Dzień czwarty

Dziś odpoczywaliśmy (nie mylić z lenieniem się). Po prostu nie chodziliśmy po górach. Dzień rozpoczęliśmy jednak od wejścia na duchowy szczyt, jakim jest Eucharystia. Św. Paweł uwrażliwił nas na kwestię radości. W liście do Filipian z mocą zachęca nas, byśmy radowali się (por. Flp 4,4). Dlaczego to takie ważne uświadamia z kolei św. Jan Bosko - szatan boi się ludzi radosnych. Dla chrześcijan źródłem radości jest złożenie swoich trosk (zarówno tych z przeszłości, jak i tych "jutrzejszych") u stóp Jezusa, który chce dla nas prawdziwego szczęścia. Po Mszy św. uczestniczyliśmy w zajęciach tematycznych prowadzonych przez animatorów. Można było wybrać sobie jedną z trzech sekcji: muzyczną, fotograficzno-filmową lub sportową. Było nieźle... Popołudnie przyniosło intensywną rozrywkę - dwugodzinną jazdę drezynami. Przekonaliśmy się (a uświadomiły nam to bolące mięśnie), że tory kolejowe wcale nie są takie proste jakby się to mogło wydawać... Ukoronowaniem wycieczki była wizyta na największej polskiej zaporze na Jeziorze Solińskim. Dzień zakończyliśmy zabawami na świeżym powietrzu oraz wspólnotową modlitwą.

Dzień trzeci

Podobno ostatnie dwa tygodnie w Bieszczadach były deszczowe… Na szczęście wiemy to tylko z opowieści, bo my znad morza zabraliśmy ze sobą słońce, które pozwoliło nam ucieszyć się widokami z najwyższego polskiego szczytu Bieszczad, jakim jest Tarnica (po drodze zobaczyliśmy jeszcze jak sobie żyją żubry...). Dzięki ciekawym opowieściom pań przewodniczek, wyczerpująca pod względem fizycznym wyprawa, okazała się ciekawą lekcją przyrody w terenie a brudne buty i nogi w błocie do kolan wcale nie popsuły naszych humorów.

Św. Paweł przestrzegał nas dzisiaj: Niech ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł (1 Kor 10,12). I bynajmniej nie chodziło mu o udzielanie wskazówek dotyczących wypadów w góry (choć dostrzegliśmy wiele podobieństw między wędrówką szlakiem, a życiem człowieka)! Największym upadkiem człowieka jest bowiem grzech! I choć wszyscy je popełniamy, nie możemy w nich pozostać! Najważniejsze jest nie poddawać się! Bo – jak mawiał św. Augustyn – dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!

Dzień drugi

Pierwszy dzień „chodzenia” za nami. Zwiedziliśmy nieistniejącą wieś Łopiankę, a w niej przepiękną, urokliwą cerkiew. Następnie poszliśmy na Połoninę Wetlińską. Tam dla ochłody mieliśmy okazję pomoczyć nogi w rwącej rzece. Chodzenia było dużo, ale dla widoków jakie widzieliśmy było warto! Wszystko pod okiem naszej bieszczadzkiej przewodniczki, pani Magdy. Duchowy przewodnik – św. Paweł - na samym początku zwrócił naszą uwagę na najważniejszy dla chrześcijanina temat: Eucharystię. Przypomniał, że ilekroć bowiem spożywamy ten chleb, albo pijemy kielich, śmierć Pańską głosimy, aż przyjdzie (por. 1 Kor 11,26). Uświadomiliśmy sobie, jak wielkim i często niedocenianym darem jest Msza święta, podczas której uobecnia się ofiara, którą Jezus złożył na krzyżu dla naszego zbawienia.

Dzień pierwszy

Po ponad dwunastogodzinnej podróży dotarliśmy do docelowego Uroczyska – pięknie położonego ogromnego ośrodka kolonijnego. Ma on być dla nas miejscem zamieszkania na kolejne niecałe dziewięć dni. To stąd będziemy wyruszać nie tylko na bieszczadzkie szlaki, ale i na duchową pielgrzymkę, na której przewodnikiem będzie św. Paweł – niegdysiejszy prześladowca chrześcijan, a ostatecznie – chyba najbardziej gorliwy głosiciel Jezusowej Ewangelii.

 

 

Pozostałe aktualności


Rozważania o życiu

» więcej

Miłość, spełniając się, zawsze odradza. Miłość to odrodzenie.

Wasilij Rozanow

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Wejherowie

ul. Rybacka 22
84-200 Wejherowo
+48 735 009 424; +48 58 672 11 44


Numer konta:
83 1160 2202 0000 0000 5400 1635
Ładowanie…
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
157 0.20121192932129